• Home »
  • Gospodarka »
  • 11 tys. przedsiębiorców zawiesiło działalność gospodarczą. Firmy z branży eventowej domagają się tarczy kryzysowej 2.0

11 tys. przedsiębiorców zawiesiło działalność gospodarczą. Firmy z branży eventowej domagają się tarczy kryzysowej 2.0

Event

Tarcza antykryzysowa działa, jednak firmy z branży eventowej są rozczarowane „niewystarczającymi rozwiązaniami”. Przyjęte zapisy nie pomogą ochronić biznesu i miejsc pracy.

Fala zwolnień już się rozpoczęła, a w kwietniu nastąpi fala bankructw – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Dorota Wojtczak, członek zarządu Klubu Agencji Eventowych SAR.

Organizacje z branży MICE (ang. Meetings, Incentives, Conferences and Exhibitions Industry), które ucierpiały w wyniku pandemii koronawirusa z powodu odwołanych konferencji, wystaw i szkoleń, nie są zadowolone z rozwiązań, które weszły w życie.

– Przedsiębiorcy potrafią liczyć. Szybko przeanalizowali, że przedstawione im w tzw. tarczy antykryzysowej zapisy nie pomogą ochronić ich biznesu i miejsc pracy. W wyniku tego fala zwolnień już się rozpoczęła – marzec dla wielu osób skończył się otrzymaniem wypowiedzenia, a co gorsza – także świadomością braku perspektyw na znalezienie pracy w najbliższym czasie. Tak więc zapowiadana przez rząd pomoc w ochronie pracowników nie ma realnie miejsca.

Jeśli sytuacja się nie zmieni, w kwietniu nastąpi kolejna fala – nie tylko zwolnień, ale i bankructw – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Dorota Wojtczak, członek zarządu Klubu Agencji Eventowych SAR oraz head of B2B Emlab. – Sektor MICE, który łączy w sobie branże spotkań, wyjazdów incentive, konferencji, eventów i wystaw, stoi zupełnie. Mamy 90 proc. anulowanych bądź przełożonych wydarzeń i wyjazdów, niektóre z nich przekładają się na jesień tego roku, inne dopiero na przyszły rok.

Każdego dnia dowiadujemy się o kolejnych anulowanych wydarzeniach, całkowicie zawieszono też planowanie i przetargi – dodaje Olga Krzemińska-Zasadzka, prezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel i szefowa agencji Power. Jak dodaje, szacuje się, że do 31 marca br. wypowiedzenia otrzymało 40-60 proc. pracowników, a pod koniec kwietnia będzie to aż 70-80 proc. zatrudnionych osób. – Najgorsze jest to, że mamy świadomość, jak trudno będzie im teraz znaleźć pracę, a może będzie to zupełnie niemożliwe. Tracimy wspaniałych, kompetentnych pracowników, którzy współpracowali z nami przez lata. A to nie koniec naszych cięć. Obserwując rynek spodziewamy się, że niektórzy pracownicy zachowają stanowiska pracy, przy założeniu zmniejszenia ich pensji średnio o 50-60 proc. Większości firm z branży, środków własnych na funkcjonowanie w takich warunkach wystarczy na jeden-dwa miesiące. Oczywiście przy założeniu, że zwolnią większość załogi i obniżą koszty stałe. W tej chwili to bardzo trudny dla naszej branży czas – podkreśla Krzemińska-Zasadzka.

Wytrzymamy ledwie kilka tygodni

Dorota Wojtczak uważa, że rząd udowodnił ostatnio, że „stać go na odważne działanie”, wprowadzając restrykcje dotyczące zgromadzeń czy poruszania się. – Podjęte przez rząd decyzje mogą umożliwić zwalczenie epidemii, ale nie skrócą jej trwania na tyle, by przedsiębiorcy udźwignęli samodzielnie skutki paraliżu ich biznesu. Wszyscy, z którymi rozmawiam, mówią: wytrzymamy kilka tygodni, może miesiąc, dwa… Dłużej nie wytrzymają. Co ważne, przedsiębiorcy dwoją się i troją, by w tej sytuacji zmodyfikować swój biznes. Eventy online, przestawianie linii produkcyjnych na towary pierwszej potrzeby, zmiana strategii komunikacji marek – całe sztaby managerów pracują nad tym ponad normę. Niestety, dłużej niż kilka tygodni nie udźwigną tej sytuacji bez systemowego, realnego wsparcia – dodaje Wojtczak. Podkreśla, że „w kwietniu rząd powinien przygotować nową, lepszą formę pomocy”.

Podobnego zdania jest Paweł Tyszkiewicz, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR. – Rząd nie zdążył z tarczą. W ubiegłym tygodniu 11 tys. przedsiębiorców zawiesiło działalność gospodarczą, a falowe zwolnienia są nie do uniknięcia. Czy bezrobocie, z którego wychodziliśmy przez dziesięciolecia ma powrócić do 11 proc., żeby rząd się przejął sytuacją? Dlaczego Sejm i rząd odrzucają konieczną pomoc dla gospodarki? Nie dowierzają przedsiębiorcom? – pyta Tyszkiewicz.

Na co czeka rząd

Dyrektor SAR dodaje, że „rząd nie wierzy faktom”. – Według danych ośrodka analitycznego Spotdata w ostatni piątek o godz. 13.00 popyt na energię był o 12,6 proc. niższy niż w analogiczny piątek ubiegłego roku, spadek zaczął się w okolicach 8-9 marca. Mamy kolejne ograniczenia, a więc obniżenie aktywności gospodarczej dzieje się. Słyszymy od polityków że „damy więcej, jak będzie trzeba”. Kiedy i komu? Zbankrutowanym przedsiębiorcom? Z rynku brytyjskiego dochodzą prognozy o 50-proc. spadku w branży reklamowej – oferowana tam pomoc jest na miarę kryzysu, a u nas na miarę mikroprzedsiębiorców, a i to jest nie wystarczające – jak choćby pożyczka w wysokości 5 tys. zł – podkreśla Paweł Tyszkiewicz.

Tarczę antykryzysową skrytykowała też Konfederacja Lewiatan. – Uchwalona przez Sejm tzw. tarcza antykryzysowa nie realizuje postulatów i poprawek zgłaszanych przez organizacje reprezentowane w Radzie Dialogu Społecznego. W naszej ocenie rozwiązania w niej zawarte są daleko niewystarczające. Nie wykorzystują wszystkich będących w zasięgu Polski możliwości, a przez to nie zapewniają odpowiedniej ochrony ani przedsiębiorcom, ani osobom zatrudnionym – czytamy w oświadczeniu organizacji. Konfederacja Lewiatan przypomina, że rząd na walkę z kryzysem miał przeznaczyć 212 mld zł, w tym 66 mld zł na bezpośrednie wsparcie firm, pracowników i służby zdrowia. – W obecnym projekcie wsparcie wynosi mniej niż 40 mld zł, czyli znacząco mniej niż pierwotnie zakładano – pisze organizacja pracodawców.

Więcej na: wirtualnemedia.pl
foto: Pixabay