45 osób utknęło w Tatrach

Morskie Oko

Historia znów się powtarza: tak jak co rok w świąteczne wieczory oglądamy „Kevin sam w domu”, tak rokrocznie w święta słyszymy o kompletnie nieprzygotowanych osobach, które mają problem z pokonaniem płaskiej, asfaltowej drogi z Morskiego Oka do Palenicy Białczańskiej. Identycznie, jak w ubiegłym roku grupa około 45 osób nie przewidziała, że zimą szybko robi się ciemno. Turyści „utknęli” w rejonie Włosienicy (okolice miejsca odjazdu wozów konnych).

Edward Wlazło, komendant Straży Tatrzańskiego Parku Narodowego przekazał nam informację że każdy, kto kupował bilet wstępu na Polanie Palenica Białczańska otrzymał informację, że wozy konne kursują tylko do godz. 17:00. Mimo to już po godz. 17 na Włosienicy zebrała się grupa ok. 45 osób. Z prośbą o pomoc dzwonili do TPN, ratowników TOPR, na policję do Straży Pożarnej.

– Na miejscu jest policyjny radiowóz – mówił komendant Edward Wlazło. – Ustaliliśmy jednak, że na drodze panują dobre warunki. Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia. Mogą wrócić na własnych nogach. Ewentualnie policjanci zabiorą do auta tylko rodziny z dziećmi, rodzice najprawdopodobniej będą odpowiadać za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo. Jeżeli pojawi się zagrożenie to zarówno my, jak i ratownicy TOPR będziemy interweniować.

Przypomnijmy, odcinek z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, to szeroka, asfaltowa i odśnieżona droga. Jej przejście zajmuje około dwóch godzin.

Niestety, kolejny raz turyści źle zaplanowali wycieczki i nie liczyli się z ostrzeżeniami. Identyczna sytuacja powtarza się już kolejny raz.

Ostatecznie wszyscy „niedzielni” turyści zeszli na Palenicę Białczańską, część w asyście policjantów.

źródło: e-gory.pl

Udostępnij