Hotelowy boom

Poznań za pół ceny

Poznań jest coraz chętniej odwiedzanym miastem. Według Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku w stolicy Wielkopolski udzielono niemal 1,4 mln noclegów. Oznacza wzrost w ostatnich czterech latach aż o 40 proc. Z roku na rok powiększa się również baza noclegowa.

Stolica Wielkopolski lokuje się na 14. miejscu wśród polskich powiatów oraz miast na prawach powiatów o największej liczbie udzielonych noclegów. Z dużych miast wyprzedzają ją Warszawa, Kraków, Gdańsk i Wrocław.

Rosnąca baza

Według GUS w na koniec lipca ubiegłego roku roku w stolicy Wielkopolski funkcjonowało 91 obiektów noclegowych z niemal 9,1 tys. miejsc. 70 z nich to obiekty hotelowe, oferujące 7,5 tys. miejsc. Ale to się zmienia. Baza hotelowa rośnie. Na początku tego roku otwarto w centrum miasta 60-pokojowy, czterogwiazdkowy hotel De Silva i na tym nie koniec.

– W jednym z wieżowców Alfa powstaje Hotel Altus, który będzie liczył 109 pokojów. Jego otwarcie ma nastąpić jesienią tego roku. Na ten rok zapowiadano też otwarcie liczącego prawie 170 pokojów Hotelu Park Inn by Radisson przy Garbarach. Na przyszły rok planowane są otwarcia trzygwiazdkowego Hotelu Focus przy ul. Serafitek, który ma liczyć 94 pokoje oraz Hampton by Hilton przy ul Podgórnej ze 117 pokojami. W 2019 roku na lotnisku Poznań-Ławica Marriott International otworzy trzygwiazdkowy Hotel Moxy ze 120 pokojami. W marcu zapowiadano, że Curio by Hilton powstanie  w dawnej synagodze przy ul. Wronieckiej. To tylko niektóre z przykładów. W Poznaniu nigdy nie powstawało tyle hoteli co teraz. Chyba, że przed Powszechną Wystawą Krajową w latach 20. ubiegłego wieku – wylicza Jan Mazurczak, prezes Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej (PLOT).

Boom w inwestycjach hotelowych w stolicy Wielkopolski ma swe źródło w wysokości wskaźnika RevPAR, pokazującego ile hotel zarabia na każdym dostępnym pokoju. W Poznaniu rośnie on najszybciej.

– Chociaż obłożenie hoteli mamy niższe niż np. we Wrocławiu, to pokój w poznańskim hotelu przynosi więcej pieniędzy, a przy mniejszym obłożeniu generuje mniej kosztów. Inwestorzy policzyli więc, że warto mieć hotel w Poznaniu – wyjaśnia Mazurczak.

Będzie jeszcze lepiej

Szef PLOT jest przekonany, że w przyszłym roku liczba udzielonych noclegów w Poznaniu przekroczy 1,5 mln. Na ten rok prognozuje powtórzenie ubiegłorocznego wyniku lub jego lekkie przekroczenie.

– W ubiegłym roku w odbywały się u nas dwa duże kongresy, które miały wpływ na  wzrost wyniku. Trzeba pamiętać, że w Poznaniu duży wpływ frekwencję w hotelach mają goście biznesowi, a wiele imprez targowych odbywa się co dwa lata. W tym roku jest ich mniej. Może jednak taką sytuację zrekompensują turyści z zagranicy. Na lotnisku na Ławicy przybywa połączeń – m.in. z Hiszpanią, Norwegią i Izraelem – tłumaczy.

Według niego uruchomienie nowych miejsc noclegowych o potrzebnym standardzie powinno zwiększyć liczbę osób decydujących się na przyjazd na organizowane w stolicy Wielkopolski targi czy kongresy. Dziś deficyt łóżek podczas ich trwania często zniechęca wielu potencjalnych gości do przyjazdu, a innych skłania do noclegów daleko od Poznania.

Wypełnić weekendy i wakacje

W stolicy Wielkopolski rośnie wykorzystanie pokojów hotelowych, choć wciąż nie należy ono do najwyższych w kraju. Według GUS ubiegłym roku przekroczyło 56 proc. Gorzej jest w weekendy i wakacje, choć w tym wypadku wzrost jest największy.

– Wiele miast zazdrości Poznaniowi tego, że mamy tylu turystów biznesowych, zostawiających zazwyczaj więcej pieniędzy. Ale w wakacje i weekendy tego biznesu nie ma za dużo. Dlatego wciąż musimy zwracać uwagę na to, że Poznań w tych okresach jest bardzo tani, prawdopodobnie najtańszy spośród dużych polskich miast. Właśnie przygotowujemy z hotelami akcję, która ma zwrócić uwagę na to, że w Poznaniu warto się zatrzymać na dzień-dwa w drodze na nad morze czy w góry, bo jest tu co robić, a hotele są trzy-czterokrotnie tańsze niż noclegi w wakacyjnych kurortach –  twierdzi prezes PLOT.

Dotychczasowe działania, mające na celu wypracowanie wizerunku Poznania jako miasta idealnego na weekendowy wypad, przynoszą już efekty, ale – jak podkreśla Jan Mazurczak – wciąż jest wiele do zrobienia.

– Podczas gdy inne miasta w Polsce muszą troszczyć się przede wszystkim o wzrost turystyki biznesowej, my musimy bardziej wspierać część rekreacyjno-kulturową. Jak widać wyścig ten przebiega na różnych odcinkach, ale jego wszyscy uczestnicy mają jeden cel. Mówiąc kolokwialnie: stać na dwóch nogach – przekonuje prezes Mazurczak.

Udostępnij