Jak podróżować po Libanie

Liban

Pomimo wciąż nieustabilizowanej sytuacji na Bliskim Wschodzie, Republika Libanu cieszy się coraz większym zainteresowaniem polskich turystów.

Chociaż większość biur podróży w Polsce w dalszym ciągu nie ma Libanu w swojej ofercie, to biura pielgrzymkowe przeżywają istne oblężenie. Dodatkowo coraz więcej potencjalnych turystów indywidualnych rozważa zwiedzenie kraju cedrów na własną rękę.

Fantazja na drogach

Niestety transport w Libanie pozostawia wiele do życzenia i znacząco odbiega od standardów europejskich i regionalnych. Na próżno w Libanie szukać autobusów, pociągów czy promów umożliwiających przemieszczenie się po kraju. Dlatego indywidualny turysta po przylocie na bejruckie lotnisko im. Raffika Harrirego zmuszony jest do wzięcia lotniskowej taksówki (koszt do Bejrutu 20-40 USD w zależności od godziny i kierunku kursu) lub do uprzedniego zamówienia taryfy z jednej z taksówkarskich korporacji. Pozostaje jeszcze opcja skorzystania z Ubera, niemniej nie należy ona do najpopularniejszych w kraju. Można też wynająć samochód na lotnisku, ale należy wziąć pod uwagę to, że kultura jazdy na drogach w Libanie znacząco odbiegają od realiów znanych z Europy.

Wskazane dla indywidualnych turystów jest wynajęcie samochodu wraz z kierowcą (koszt od 100-150 USD), tym bardziej jeśli chce się zwiedzać górskie rejony kraju, szczególnie w okresie październik-kwiecień, kiedy to istnieje ryzyko silnych opadów deszczów czy śniegu. Wynajęcie taksówki na całodniowy kurs możliwy jest w każdym hotelu na recepcji.

Tylko taksówki i busy

Brak komunikacji autobusowej lub kolejowej niwelują taksówki osobowe oraz busy. Zarówno po libańskiej stolicy jak i po całej linii nadmorskiej od Tyru na południu do Trypolisu na północy można przemieszczać się busami, a opłata za kurs wynosi od 1 do 2 USD (międzymiastowe trasy bywają droższe). Chociaż busy są ciekawą formą transportu, turysta złakniony wrażeń powinien być świadomy lokalnej specyfiki. W Libanie nie ma przystanków, dlatego pasażer sam musi wiedzieć, w którym miejscu w trakcie przejazdu chce wysiąść. W związku z tym, że pasażerami busów bywają z reguły uchodźcy z Syrii, pracownicy z krajów afrykańskich lub żołnierze armii libańskiej, turysta może napotkać na problemy językowe, albowiem współpasażerowie mogą być bardzo pomocni lecz niewładający językiem angielskim. Dodatkowo turysta niepalący może być narażony na współpodróżnych palących papierosy w trakcie kursu. A niemalże regułą jest, że kierowcy biorą więcej osób niż pojazd przewiduje miejsc.

Busy w Bejrucie można złapać w dwóch głównych lokalizacjach – Bourj Hammoud – kurs w kierunku Byblos i Trypolisu oraz Kola – kurs w kierunku Sydon, Tyr i Gór Szouf, a także z szyickiej dzielnicy Dahyja kursują busy do Baalbeku. Z Byblos można złapać w niedziele i święta katolickie busa do klasztoru św. Marouna w Annyja. Niestety górskie rejony północnego Libanu (Waadi Kadisha, Las Bożych Cedrów, klasztory w Kfifane czy w Jrebta) pozostają bez stałych połączeń tej namiastki transportu, jaką są busy.

Omijaj korki

Korki stanowią bardzo duże utrudnienie w codziennym życiu w Libanie. Libańczycy mają zakorzenione uwielbienie dla własnych pojazdów, dlatego niechętnie rozważają alternatywny środek lokomocji. Jest to niejako zrozumiałe z powodu klimatu (upały od maja do września, deszcze i śnieg od października do kwietnia), oraz górskiego ukształtowania terenu. Dlatego program podróży po Libanie należy ułożyć tak, aby omijać godziny szczytów w Bejrucie lub na autostradzie, dzięki czemu turysta będzie miał więcej czasu na delektowaniem się urokami kraju.

Kazimierz Jan Gajowy
foto: Live Fire Media / Storyblocks


IT&CMA