Jedź na majówkę. Krótki urlop nie gorszy od długiego

Wypoczynek, majówka

Przed nami wyjątkowo długa majówka, przy dobrych wiatrach nawet dziewięciodniowa. To spokojnie wystarczy, żeby efektywnie wypocząć, przekonują specjaliści HR. Tylko nie warto odkładać decyzji o wyjeździe na ostatnią chwilę, bo w popularnych miejscowościach powoli brakuje miejsc.

Majowy kalendarz sprzyja w tym roku wypoczynkowi. Jak wynika z danych platformy rezerwacyjnej Nocleg.pl, średni czas planowanego majowego wyjazdu to 6 dni. Ale wystarczy wziąć trzy dni dodatkowego urlopu, żeby przedłużyć świąteczną majówkę aż do 9 dni. Czy to wystarczy, żeby się zregenerować?

„Efektywność urlopu nie zależy od jego długości, ale od sposobu spędzania – przekonuje Dagmara Tomczak z FlowHR, ekspert z dziedziny zarządzania zasobami ludzkimi. – Najważniejsze jest, żeby oderwać się od codzienności, obowiązków, zadań, wyłączyć telefon i naładować własne baterie do dalszej pracy – wyjaśnia i dodaje, że dla osób zajmujących stanowiska wyższego szczebla, czy prowadzących własne firmy, krótkotrwały urlop to nawet lepsze rozwiązanie. – Nawet najbardziej kluczowe projekty mogą poczekać tych kilka dni, wyniki finansowe firmy nie ucierpią” – podkreśla Tomczak.

Psychologowie radzą też, żeby planowanie wyjazdu zacząć jak najwcześniej, dzięki czemu okres satysfakcji związanej z wyjazdem wydłuża się, gdy mamy na co czekać. Ale to nie jedyny powód, dla którego warto się pospieszyć z rezerwacją.

„Z analizy zapytań w naszej platformie wynika, że bardzo mocno spadła już dostępność noclegów w najbardziej popularnych miejscowościach” – mówi Grzegorz Kołodziej z Nocleg.pl. Jak pokazują dane platformy rezerwacyjnej, na majówkę wybieramy raczej górskie klimaty, a w wyszukiwarkę wpisujemy najczęściej Zakopane, Kościelisko, Bukowinę czy Karpacz. O tej porze roku mniej popularne niż latem są nadmorskie miejscowości. Jeśli jednak już Bałtyk, to wybieramy Gdańsk, Sopot, Władysławowo.

„I to pomimo faktu, że średnio ceny rosną tam w stosunku do zwykłych wiosennych weekendów o ponad połowę – dodaje Kołodziej i zachęca do przejrzenia ofert w mniej popularnych miejscowościach. – Góry Świętokrzyskie, Bieszczady czy Bory Tucholskie dają te same możliwości obcowania z naturą, a przy tym właściciele obiektów w mniej obleganych ośrodkach często starają się bardziej, przygotowując dodatkowe atrakcje dla turystów” – wyjaśnia.

Można wtedy liczyć na dobrą regionalną kuchnię, nieco więcej spokoju, niż na Krupówkach czy Monciaku oraz na znacznie niższe ceny. Rezerwacja w Świętokrzyskim jest tańsza od tej w Zakopanem prawie trzykrotnie.

źródło: Centrum Prasowe PAP