Kraj cedrem i winem słynący

Mało jest takich miejsc na świecie, gdzie wszystko pachnie starożytną historią. Na stosunkowo ograniczonym terytorium, podczas siedmiu tysięcy lat, nakładały się na siebie ruiny wielu kultur i cywilizacji. Liban – jego historia pachnie winem.

Nazwa tego kraju pochodzi od starego wyrazu semickiego „Lubnan” – znaczy „biały jak mleko”. Odnosi się do szczytów górskich Libanu, które prawie przez cały rok są pokryte śniegiem. Historycznie i geograficznie nazwy Liban używano na oznaczenie łańcucha górskiego, ciągnącego się wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Podróżnicy zachwycali się położeniem krainy pomiędzy lazurowym morzem a pokrytymi białym śniegiem szczytami gór. Bujna zieleń wyścielona kolorowymi kwiatami, przywoływała na pamięć historię miłości Wenus i Adonisa, rozpalając ludzką wyobraźnię.

Fenicjanie przed Grekami i Rzymianami

Wykopaliska wykazały, że najstarsze osadnictwo w Byblos pochodzi z 5000 roku przed naszą erą. Jest to czas pojawienia się garncarstwa, typowego dla życia osadniczego. Prawie wszystkie zboża, które są uprawiane dzisiaj, były już dobrze znane ówczesnym ludom. Uzyskiwano oliwę z oliwek i wino z winogron. Stary Testament wychwala wielokrotnie faunę i florę Libanu. W księdze Ozeasza znajdujemy specyficzną reklamę Libanu. Jego przebogata historia pachnie również winem. „Będę jak rosa dla Izraela, zakwitnie on jak lilia i zapuści korzenie jak cedry Libanu. Rozwiną się jak latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, a jego woń jak woń Libanu. Powrócą i zamieszkają w moim cieniu, będą uprawiać zboże i zakwitną a jak winnice, sławne jak wino Libanu”. (Oz 14.6-8)

Usytuowanie geograficzne Libanu na wschodnim krańcu Morza Śródziemnego otworzyło mu szlaki morskie, które ułatwiły handel zainicjowany przez Fenicjan, najpierw ze starożytnym Egiptem, potem z Grecją i całym rejonem Morza Śródziemnego. Panuje opinia, że to Grecy i Rzymianie w ogromnym stopniu przyczynili się do rozpowszechnienia kultury winnej i wina, należy jednak podkreślić, że Fenicjanie robili to samo już dużo wcześniej.

Ślady tego handlu są liczne, między innymi w grobowcu egipskim sprzed ponad 3500 roku p.n.e., odkryto amfory wina, których drewniane etykiety opisują go jako „czarne wino z góry Libanu”, podając także datę i nazwisko osoby, jednak bez roli jaką odegrała w produkcji. Praktycznie mamy prawie wszystkie oznaczenia jak na nowoczesnej etykiecie, z wyjątkiem objętość i stopnia alkoholu! Porty w Tyrze, Sydonie i Byblos funkcjonowały przez tysiące lat, a wino było jednym z głównych eksportowanych towarów, o czym świadczą statki obładowane amforami znajdujące się tu i ówdzie, na dnie Morza Śródziemnego, wzdłuż jego wybrzeża. Handel trwał ciągle, choć ze wzlotami i upadkami, aż do czasu podboju tych terenów przez Imperium Osmańskie w XVI wieku. Po opanowani Libanu przez muzułmańskich Turków, tylko nieliczni chrześcijanie zachowali prawo do produkcji wina, na potrzeby kultu, ale produkcja gwałtownie spadła.

Jezuici i francuskie szczepy

Pierwsze oznaki odrodzenia produkcji wina w Libanie sięgają połowy XIX wieku. Francuscy jezuici, korzystając z dobrych stosunków politycznych pomiędzy Turcją a Francją, otrzymują pozwolenie na zakup olbrzymich terenów w żyznej dolinie Beka. Rozpoczynają na szeroką saklę uprawę francuskich szczepów, które się bardzo dobrze aklimatyzują. W 1857 roku rozpoczynają produkcję wina, początkowo na potrzeby liturgiczne, w miejscowość Ksara. Kolejna kantyna, to Domaine des Tourelles, powstała około dwadzieścia lat później. W 1930 roku Gaston Hochar zakłada Château Musar. W ostatnich 20 latach ujrzało światło dzienne bardzo dużo nowych kantyn produkujących wyśmienita wina, zarówno czerwone jak i białe.
Aktualnie, produkcja waha się od 6 do 7 milionów butelek rocznie. Około połowa produkcji wina jest eksportowana, głównie do USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Obecnie funkcjonuje w Libanie ponad 35 kantyn, jednak te najstarsze Ksara, Kefraya i Musar pozostają najbardziej renomowane. Wina z nich niejednokrotnie zdobywają złote medale na światowych festiwalach.

Kolebka i degustacja

Historię tych ziem licząca prawie siedem tysięcy lat, związana jest z miastami o wspaniałej historii. Byblos to ojczyzna alfabetu. Tyr – z tego portu fenickie łodzie docierały do wszystkich zakątków Morza Śródziemnego, ale również do Afryki Zachodniej i Wysp Kanaryjskich. (Prawdopodobnie feniccy żeglarze dopłynęli też do Wysp Brytyjskich i nie można wykluczyć, że dotarli do zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej). Sydon, Kana Galilejska, do których dotarł Jezus. Dodajmy, że nazwa naszego kontynentu pochodzi właśnie z Libanu (Europa to imię córki fenickiego króla Sydonu i Tyru). Wszystko to sprawia, że również my możemy zatęsknić za Libanem, który niewątpliwie jest jedną z kolebek naszej cywilizacji. Jednak aby nasza podróż była przyjemna, skorzystajmy ze szlaków winnych, degustując napój, który rozwesela serca ludzi i bogów.

Kazimierz Jan Gajowy