Krajowa turystyka na skraju zapaści

Turystyka

Turystyka na skraju zapaści. Branża, by przetrwać, potrzebuje rządowego wsparcia przez najbliższy rok.

Hotele i obiekty noclegowe mają minimalne obłożenie. Wciąż sparaliżowana jest też turystyka przyjazdowa, przewoźnicy autokarowi, duże wydarzenia i targi. – Istnieje niebezpieczeństwo, że wiele firm i obiektów turystycznych zbankrutuje. Bo jeżeli nie ma popytu, to nie będą w stanie pokryć kosztów – mówi Andrzej Hulewicz, wiceprezes Mazurkas Travel. Podkreśla, że za rok obraz branży może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Będzie ona potrzebować programów pomocowych jeszcze przez następny rok, żeby podnieść się z zapaści spowodowanej pandemią.

6 procent PKB zagrożone

– Turystyka jest różnorodna. Są obszary, które mniej ucierpiały w wyniku pandemii i szybciej wracają do życia, ale inne nie ruszyły do tej pory. Hotele i obiekty wypoczynkowe nad morzem, w górach czy nad jeziorami w miarę szybko powróciły do życia, kiedy zostały już otwarte. Ale z drugiej strony mamy hotele miejskie czy turystykę biznesową, która wciąż jest na poziomie prawie zerowym. Sytuację w turystyce ocenia  Andrzej Hulewicz, wiceprezes Mazurkas Travel i przedstawiciel Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel.

Turystyka jest dużą i, co najważniejsze, od lat stale rosnącą gałęzią polskiej gospodarki. Generuje ponad 6 proc. krajowego PKB. W wielu regionach Polski rozwój infrastruktury turystycznej – hoteli, restauracji czy atrakcji dla turystów – tworzy miejsca pracy.  Tym samym pobudza lokalny wzrost gospodarczy, więc dobra kondycja tego sektora przesądza o ich być albo nie być.

Pomoc się opłaci

– Branża turystyczna bardzo ucierpiała w wyniku pandemii, większość firm jest w złej kondycji. Dostaliśmy pomoc, za którą jesteśmy wdzięczni, ale ona tylko w części pokryła nasze koszty. Wiele firm potrzebuje jej nadal. Jeżeli chcemy zachować potencjał i wkład branży turystycznej do dochodu narodowego na dotychczasowym poziomie, dalsza pomoc jest potrzebna. Zarówno branży, jak i budżetowi państwa będzie się to opłacało – podkreśla ekspert.

W Polsce cały rynek HoReCa jest wart około 30,9 mld zł. W ostatnich trzech latach rósł w tempie około 7 proc. rocznie. Napędzany był m.in. przez rosnącą konsumpcję, wzrost dochodów gospodarstw domowych i świadczenia socjalne takie jak 500+. Pandemia SARS-CoV-2 mocno zachwiała jednak jego kondycją. Trzymiesięczna przerwa, obostrzenia w przemieszczaniu się i całkowity paraliż turystyki sprawiły, że wiele podmiotów ma dziś problemy z utrzymaniem finansowej płynności.

Bon nie wystarczy

W ramach pomocy dla branży rząd zapowiedział najpierw program 1000+, który następnie zmienił się w propozycję bonu turystycznego 500+. W Senacie trwają prace nad ustawą, która ma go wprowadzić. Zakłada ona, że rodzice dzieci przed 18. rokiem życia otrzymają elektroniczny voucher na cele związane z turystyką. Może to być np. opłacenie biletów, noclegu w hotelu lub pensjonacie, kolonii czy obozów sportowych i rekreacyjnych.

Voucher ma trafić w sumie do ponad 6 mln dzieci w Polsce, a wartość pomocy skierowanej do branży turystycznej wyniesie ok. 3,5 mld zł. Resort rozwoju szacuje, że na wprowadzeniu bonu 500+ skorzysta kilkadziesiąt tysięcy podmiotów. 15 procent z nich to duże firmy, 85 proc. to przedsiębiorstwa z sektora mikro, małych i średnich. Mają skorzystać na nim zarówno najmniejsze podmioty, np. przewodnicy i piloci, jak i touroperatorzy i hotelarze.

– Bon turystyczny jest ważny i należy się uznanie za to, że w ogóle doszedł do skutku, choć w dużo mniejszym wymiarze, niż zakładano. Jednak on tylko w małym stopniu odpowiada na potrzeby branży turystycznej. Poza tym dotyczy wąskiej grupy podmiotów. Przede wszystkim organizatorów kolonii czy obiektów stricte wypoczynkowych, i do nich głównie będzie kierowany. Większość podmiotów z branży turystycznej w zasadzie nie odniesie korzyści z bonu turystycznego – ocenia wiceprezes Mazurkas Travel.

Kryzys w lipcu?

Fenomenem branży turystycznej w Polsce jest to, że przez ostatnich 30 lat dynamicznie się rozwijała bez żadnej większej pomocy ze strony państwa. Jednak teraz wsparcie jest niezbędne – zwłaszcza na czas po pandemii, żeby branża mogła podnieść się z zapaści. W przeciwnym razie w lipcu, kiedy skończą się środki płynące z rządowych tarcz, pojawią się problemy z utrzymaniem płynności i zatrudnienia.

– Przez najbliższy rok ta pomoc będzie nadal bardzo potrzebna – podkreśla Andrzej Hulewicz. –Szczególnie dla hoteli, firm autokarowych, biur turystyki przyjazdowej. Dla nich problemem jest teraz przede wszystkim płynność finansowa, kwestia pokrycia kosztów stałych i utrzymania pracowników. Potrzebne jest szerokie wsparcie ze strony rządu, żeby utrzymać ten 6-proc. wkład branży w krajową gospodarkę.

źródło: Newseria
foto: Pexels