Pocztówka z Bergen: Między siedmioma górami

Bergen

Bergen przegląda się w lustrze fiordu. Zachwyca się własną urodą. Morze wcisnęło się tu w ląd, pomiędzy siedmioma górami. Na ich zboczach rozrosło się miasto, w którym mieszka ponad 260 tysięcy mieszkańców. Wieczorem mieni się tysiącem świateł. Odbijają je wody fiordu. Miejsce jest jak z bajki.

Masz złe ubranie

To magiczne miasto jest drugim co do wielkości, po Oslo, miastem Norwegii. Urodą wyróżnia się także dlatego, że należy do wyjątkowo czystych, ponieważ „sprząta” tu deszcz.

Pada niemal codziennie. Bergeńczycy rozprawiają chętnie na temat rodzajów deszczu: mżawka, ulewa, grad to słowa popularne, jak chleb powszedni. Pogoda jest częstym tematem norweskich rozmów, chętnie objaśniają więc, że tutejsze ulewy powstają m.in. wskutek ciepłego prądu morskiego, który dociera z Atlantyku.

Golfsztrom łagodzi surowy nordycki klimat, a zarazem przyczynia się do opadów, średnio przez ponad 213 dni w roku! Czasem leje codziennie. Na przełomie 2006 i 2007 roku deszcz padał tu rekordowo długo, przez 84 dni z rzędu. I choć niewiele jest dni, gdy słońce przedziera się tu przez deszczowe chmury, jednak to właśnie Bergen jest najcieplejszym miastem w Norwegii.

Zwiedzając miasto nie można zapomnieć o parasolu, a także o przeciwdeszczowym stroju. Mając je czujemy się jak miejscowi, których deszcz nie odstrasza od prowadzenia aktywnego życia na świeżym powietrzu. Gdy pada, a ty narzekasz na aurę mawiają, że „nie ma złej pogody, masz tylko źle dobrane ubranie”.

Norweskie hygge pod chmurką

Warto odwiedzić muzea np. Muzeum Hanzy, Dizajnu i skansen Gamle Bergen, w którym odbywają się inscenizacje historyczne. Dla odważnych ciekawa może być wizyta w Muzeum Trądu. Dla miłośników muzyki – koncert w Hali Edwarda Griega lub w domach kompozytorów epoki romantyzmu: Griega oraz Ole Bulla, wirtuoza skrzypiec popularnego w swojej epoce niemal tak, jak w naszej popularne są topowe zespoły rockowe.

Można tu miło także miło spędzać czas w domu, czyli hyggelig, jak mawiają Duńczycy, lub koselig (czytamy: kuszli) jak określają przytulność Norwegowie. Gdy w ciepłym mieszkaniu ogień buzuje w kominku, a mnóstwo świeczek i wiele lamp oświetla okna oraz wnętrza, to nie straszne nam nawet strugi deszczu, które obmywają szyby z dźwięcznym szumem…

Bergen

Ale można także spacerować w deszczu! Oczywiście w stosownym nieprzemakalnym ubraniu, w kaloszach i z parasolem, który jest symbolem tego miasta. Tu kierowca mijającego nas samochodu nie odważy się raczej na „rynsztokową szkołę jazdy” i nie chlapnie na przechodniów fontanną wody z kałuży na jezdni. Przeciwnie: poczeka spokojnie gdy zbliżymy się do krawędzi chodnika, sygnalizując zamiar przejścia przez ulicę. Jest w lepszej sytuacji, bo ma jakiś dach nad głową, z wyrozumiałością traktuje więc przechodniów. Poza tym ewentualny mandat za niemiłe dla przechodniów zachowanie, mocno nadszarpnąłby jego budżet domowy. Mandaty są dotkliwe, ich wysokość sięga kilku tysięcy koron, a wiec połowy średniej pensji.

Brama do fiordów

To określenie miasta, w którym mieści się port o znaczeniu międzynarodowym. Z uwagi na położenie na styku Morza Norweskiego i Morza Północnego, licznie odwiedzany jest zarówno przez statki handlowe, jak też wycieczkowce.

Turyści przybywający do portu Bergen na największych statkach pasażerskich świata, jak też ci, którzy przylatują tu samolotami np. tanimi liniami lotniczymi na rozbudowane niedawno lotnisko Bergen Flesland, udają się w pierwszej kolejności na nabrzeże portowe. Kamienice kupieckie, drewniane, oddzielone drewnianymi uliczkami, jak w czasach średniowiecznych, wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wyposażone są w drewniane żurawie i inne urządzenia pomocne niegdyś przy przeładunku towarów. Służą obecnie głównie przemysłowi turystycznemu. Działają tu restauracje i kawiarnie, galerie sztuki i miejscowego rękodzieła. Swoje siedziby mają tu także stowarzyszenia lokalne oraz Muzeum Hanzy. Przypomina ono, że faktoria niemieckiej Hanzy prężnie działała w Bergen (w latach 1343-1560) a ożywiony handel prowadziła z takimi miastami jak n.p. Gdańsk czy Elbląg, których pieczęcie zachowały się w muzealnych zbiorach. Księgi rachunkowe dotyczące sprzedaży wędzonego dorsza i innych towarów, a także artefakty pozwalające odtworzyć życie codzienne kupców i ich pracowników stanowią ciekawy zasób wiedzy o dawnym porcie.

Bergen

Ostatni dom kupiecki zamknięto tu w 1764 roku, a więc dwa wieki po załamaniu potęgi Hanzy. Bergen było rybacko-kupiecką żyłą złota i to od czasów założenia osady przez Olafa III – króla Norwegii zwanego Pokojowym, co miało miejsce prawdopodobnie w 1070 roku.

Na koncert z królową

Bergen to ośrodek naukowy i kulturalny. Posiada m.in. uniwersytet i Wyższą Szkołę, konserwatorium, instytut morski. Godny polecenia jest majowy Międzynarodowy Festiwal Bergeński, corocznie otwierany przez królową Norwegii. Przeważnie dopisuje piękna pogoda, kwitną kolorowe rododendrony, przybywają gwiazdy z całego świata a mieszkańcy miasta chwalą się jego wyjątkowa urodą.

(UMW)
foto: Pixabay