Postciechocineckie wrażenia – cz. III

Benefis Andrzeja Szopy

Benefis Andrzeja Szopy przewidziano na sobotnie popołudnie, 14 maja. Do końca trudno było organizatorom precyzyjnie ustalić godzinę, gdyż rzecz rozbijała się o udział – zarówno w benefisie tu, w Ciechocinku, jak i w wieczornym tego dnia spektaklu teatru „Kwadrat” w Warszawie – grupy aktorów, znanych ze scen stołecznych. Godzinę „W” ostatecznie wyznaczono na 16.00.

Szopa to benefisant pochodzący z Ciechocinka. Tu, w Ciechocinku, jest rodzinny dom Szopów. Ponieważ miejsce sprzyja ekscentrycznym biografiom i wyborom, Nasz Bohater stał się jednym z takich ciechocineckich ekscentryków. No bo bycie aktorem, kreowanie swojego żywota wedle artystycznych imperatywów – to niewątpliwie niebanalny pomysł na życie! Mieszkańcy Ciechocinka znają bardzo dokładnie biografię Andrzeja Szopy. Przybysze, jak my, dziennikarze, wspominają (wyrwane z lokalnego kontekstu) filmowe i teatralne role Andrzeja, zwłaszcza te, którymi bawił widzów na deskach teatru „Kwadrat”.

Benefis Andrzeja Szopy

Można by, z uwagi na wagę dorobku scenicznego Andrzeja Szopy, zrobić mu benefis, będący li tylko sposobem na uczczenie jego talentu. Można, ale zamysł zorganizowania spektaklu w Teatrze Letnim w Ciechocinku (notabene, też tegorocznym „jubilacie”, bo liczącym 125 lat istnienia) miał dodatkową motywację: Andrzej Szopa zasłużył na wsparcie, które jest mu w tym czasie ogromnie potrzebne!

Komplikacje zdrowotne i przebyte operacje spowodowały, że aktor, będący akurat wtedy za oceanem (mieszkał przez kilka lat w Stanach Zjednoczonych, no bo, jak mawiał, stara Polonia miała Szopena, nowa Polonia musi mieć Szopę…), nie mógł dokończyć terapii, co przypłacił paraliżem i wózkiem inwalidzkim. Przyjaciele z Polski rychło upomnieli się o Andrzeja, sprowadzili go do kraju i postanowili wspomóc finansowo kosztowną rehabilitację. „Postawimy cię, Szopo!” – to motto akcji, której „prowodyrem” okazała się być Teresa Kudyba. Zrobiła film o Andrzeju, rozpuściła wici w środowisku aktorskim, powiązała wysiłki organizacyjne z organizacją XII Kongresu Polskich Mediów. Taka logistyka prowadzi wprost do sukcesu – Andrzejowi Szopie powinno się udać  (za sprawą m.in. pozyskanych pieniędzy podczas benefisu i wskutek rozpropagowania przez media tej szlachetnej akcji) stanąć o własnych siłach raz na zawsze!

Benefis Andrzeja Szopy

No i, zgodnie z oczekiwaniami scenarzysty benefisu, do Ciechocinka przyjechali ci, którzy noszą w pamięci małe epizody i długie lata współpracy z Andrzejem. Wszak impreza – szumnie nazywana benefisem – ma głównie charakter retrospektywny. Na kilkanaście zaledwie minut przyjechali z Warszawy koledzy i koleżanki, by podzielić się krótkimi anegdotami, uścisnąć Szopę i wyruszyć w tempie ekspresowym w drogę powrotną (do pracy podczas wieczornych spektakli). Jedynie dyrektor teatru „Kwadrat” (w którym dotąd zatrudniony jest benefisant), Andrzej Nejman, pozostał do końca koncertu, zgotowanego na rzecz Andrzeja Szopy.

Wystąpili dla Andrzeja m.in. „Skołowani”, „Zdrowa Woda”, Marek Gaszyński – muzyczny nestor radiowy, Krzysztof Przepiórka z fundacji „GROM”, zdolni młodzi regionalni artyści w znakomitych aranżacjach muzycznych, spowinowacony ze Stachurą współczesny bard i malarz Jerzy Stachura. I, jak to podczas benefisów, występy przeplatane były retrospektywą wspomnień, żywymi i dowcipnymi dialogami benefisanta i występujących dla niego na scenie.

Benefis Andrzeja Szopy

Obok walorów estradowych, tak naprawdę chodziło o to, by podczas koncertu zebrać jak najwięcej pieniędzy na leczenie Andrzeja. Datki-cegiełki, aukcja prac malarskich i graficznych przyniosły kwotę, która zostanie spożytkowana w najbardziej chwalebnej sprawie, tj. na „Postawienie Szopy!”. Już w trakcie benefisu, wstając z wózka prawie o własnych siłach, aktor dał wyraźny sygnał, że i jemu bardzo bardzo na tym zależy!

Ewa Matyba
foto: Robert Lachmann

Udostępnij