Sporty wodne w Chałupach

Jakub Szulc

Jest takie miejsce w Polsce, gdzie panuje niepowtarzalny klimat. Z jednej strony piękna, piaszczysta plaża, a z drugiej zatoka pełna surferów. To oczywiście półwysep helski i osławione przez Zbigniewa Wodeckiego Chałupy. Co czyni to miejsce i ten sport wyjątkowym? O tym z Jakubem Szulcem, właścicielem szkółki kitesurfingowej rozmawia Weronika Skwara, studentka Wydziału Dziennikarstwa na UKSW.

WS: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z kitesurfingiem?

JSz: Od przygody z windsurfingiem. Sportem tym zaraził mnie mój szwagier. Bardzo szybko odkryłem, że woda jest moim żywiołem. Po kilku latach pływania postanowiłem zostać instruktorem tego sportu. Kitesurfing pojawił się kilka lat później i całkowicie porzuciłem windsurfing na jego rzecz. Rok po roku przyjeżdżałem do Chałup, aż w końcu pojawiła się okazja do otwarcia szkółki.

WS: Czemu zdecydowałeś się na założenie szkółki w tej lokalizacji?

JSz: Każdy, kto choć raz odwiedził Chałupy wie, że panujący tam klimat i serdeczni ludzie sprawiają, że chce się wciąż wracać w to miejsce. Mam wielki sentyment do Chałup, tam zacząłem swoją przygodę ze sportami wodnymi i poznałem swoją żonę. Dlatego też zapadła decyzja o założeniu szkółki właśnie w tym miejscu.

WS: Co jest kluczowe w samym kitesurfingu?

JSz: Wielu ludziom wydaje się, że do kitesurfingu potrzebna jest siła i wysportowana sylwetka. Jednak to technika i odpowiednia koordynacja ruchowa jest ważna. Kluczowa jest również znajomość systemów bezpieczeństwa, bo nadal jest to sport ekstremalny.

WS: Co Cię w tym sporcie fascynuje?

JSz: Przede wszystkim nieprzedwidywalność żywiołu, jakim jest wiatr. Kitesurfing daje duże możliwości rozwoju. Gdy już opanujesz pływanie w lewo i prawo oraz zwroty zaczyna się prawdziwa zabawa! Nauka nowych tricków nie jest łatwa, często prowadzi do rozmaitych kontuzji, jednak w tego typu sportach chodzi przede wszystkim o adrenalinę.

WS: Co takiego jest w kitesurfingu, czego nie ma w innych sportach z deską?

JSz: Możliwość latania! Skoki przy użyciu latawca to przeżycie nie do opisania. Na kitesurfingu może pływać każdy kto ma choć przeciętną sprawność fizyczną i waży minimum 40 kilogramów.

WS: Czy za granicą są takie same zasady szkoleń jak i w Polsce?

JSz: Zasady są podobne, zmieniają się jedynie warunki w jakich się szkoli. W Zatoce Puckiej są odcinki gdzie woda jest płytka, co znacznie ułatwia naukę i pozwala na szybkie rezultaty. Na świecie są jednak spoty kitesurfingowe gdzie warunki są wyjątkowo trudne, a mimo wszystko ludzie decydują się w tych miejscach szkolić. Aby wypożyczyć sprzęt kitesurfingowy za granicą i pływać bez instruktora potrzebna jest specjalna, międzynarodowa karta IKO, którą można otrzymać po osiągnięciu odpowiedniego poziomu podczas szkolenia. Aby szkolić poza granicami Polski również potrzebne są odpowiednie zezwolenia, które otrzymuje się po kursie instruktorskim.

WS: Czy uczyłeś kitesurfingu za granicą?

JSz: Tak, uczyłem kilkukrotnie. Jest to ciekawe doświadczenie. Niestety, w Polsce pogoda i warunki wietrzne nie rozpieszczają, a są takie miejsca na ziemi, gdzie słońce świeci non stop i wiatr wieje bezustannie. Jednak bez względu na warunki jest to wspaniały sport dla odważnych.

WS: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Z Jakubem Szulcem rozmawiała Weronika Skwara
źródło: Liderzy Innowacyjności