Tanatoturystyka – fascynacja śmiercią jako motyw podróży

Czy tanatoturystykę można dziś nazwać kultem miejsc zagłady, czy też nową formą poznawania świata przez znudzonego codziennością turystę? Każdy z nas poszukuje nowych doznań zwłaszcza w czasach, kiedy nastawieni jesteśmy na konsumpcję
i zaspokojenie własnych potrzeb. Wyjazd do miejsc zabytkowych czy na łono natury nie jest dziś większą atrakcją, a jedynie ucieczką od codzienności. Fascynacja śmiercią i ponurą turystyką staje się popularną formą rozrywki współczesnego turysty.

Tanatoturystyka wywodzi się z języka angielskiego i oznacza (z ang. dark-ciemny, ponury, mroczny), a swe korzenie wzięła od Tanatosa, greckiego boga śmierci. Dziś często nazywana dark tourism bądź thanotourism.
Dark Tourism określa turystykę mroczną, ciemną, jednak nie powinno się tego pojęcia postrzegać w wymiarze patologicznego kultu śmierci czy zła. Jest to neutralne pojęcie, charakteryzujące miejsca ludzkiej tragedii oraz pamięci o niej, w wymiarze edukacyjno-historycznym.
Już jakiś czas temu, bo w 1996 r. w specjalnym wydaniu Journal of Heritage Studies, pojawiła się pierwsza wzmianka dotycząca tanatoturystyki. Artykuły zawarte w numerze opisywały fenomen, a zarazem problem turystyki do miejsc katastrof i miejsc śmierci zbiorowej. Poruszone zostało studium przypadku nt. Muzeum Titanica, Muzeum Linii Maginota oraz Muzeum Fitzgeralda Kennedy’ego.

Temat śmierci dla każdego z nas jest fascynujący. Wciąż owiany mistycyzmem i brakiem wyjaśnień. Fenomen śmierci przyciąga turystów ze wszystkich zakątków świata, dlatego tanatoturystyka stała się tematem kontrowersyjnym i interesującym. Mamy tu problem konfrontacji turysty z kulturą i kultem symboli religijnych, takich jak cmentarze czy pomniki. Tanatoturystyka, poprzez swoją odmienność, przyciąga coraz to nowe rzesze turystów, nastawionych na przeżycie dreszczyku emocji.

Poza Wielką Brytanią, Rumunią i Egiptem, w których mroczna turystyka jest bardzo popularna, nie należy zapominać o równie pełnej „mrocznych miejsc” Polsce. Co turystów tak ciekawi i przyciąga?
Weźmy pod uwagę chociażby miejsce masowej zagłady Żydów, największy niemiecki obóz koncentracyjny i ośrodek zagłady Auschwitz-Birkenau, wpisany zresztą na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Kaplica Czaszek w Czermnej z 1776 r., nazywana potocznie sanktuarium rozważań nad życiem i śmiercią, budzi przerażenie dzięki znajdującym się w niej zbiorom. Każda czaszka
i kość znajdująca się w kaplicy jest autentyczna. Obok kaplicy znajduje się pomnik
z napisem „Ofiarom wojen ku upamiętnieniu, a żywym ku przestrodze 1914”. Widok osobliwy, ale chwytliwy dla poszukującego wrażeń współczesnego turysty.
Podobną atrakcję stanowią sale tortur m.in. w Niedzicy i sala katowska z więzieniem
w Bieczu. Na sam widok nasuwa się stwierdzenie, że raczej nikt z nas nie chciałby się tam znaleźć.

Cmentarze, sale tortur i miejsca budzące strach na pierwszy rzut oka, nie są jedynymi atrakcjami tanatoturystyki.
Podobne cele przyjazdów stanowią w Polsce sarkofagi królów polskich na Wawelu, muzeum figur woskowych w Zakopanem, Powązki warszawskie, Grób ks. Józefa Tischnera na cmentarzu w Łopusznej, Pomnik Bitwy Grunwaldzkiej, Cytadela Poznańska czy muzeum Bitwy Gorlickiej w Gorlicach.

Obecnie biura podróży oferują pełen wachlarz ofert, dzięki którym wzrasta liczba przyjezdnych do kraju turystów w celach wypoczynkowych i krajoznawczych. Współczesna turystyka, w świetle wymagań, jakie stawia turysta, musi im sprostać, podążając za trendami i realizując jego potrzeby. Zwłaszcza w Polsce, promocja zarówno walorów turystycznych, jak i miejsc dotychczas nieznanych bądź niecieszących się nasilonym ruchem turystycznym, powinna być wciąż realizowana. Miejmy nadzieję, że tanatoturystyka w Polsce będzie kolejnym czynnikiem motywującym do przyjazdów turystów nie tylko z Europy, ale i z całego świata.

Justyna Grądalska


IT&CM Asia and CTW Asia-Pacific 2020
Zima w Dolinie Słońca!