Turystyka pielgrzymkowa

Liban

Mogłoby się wydawać, że Liban zwrócił na siebie uwagę całego świata tylko i wyłącznie toczącą się przez dziesiątki lat wojną i towarzyszącymi jej bestialskimi morderstwami ze wszystkich stron, podczas której ważyły się losy chrześcijan. Na szczęście dzisiejszy Liban w niczym nie przypomina tamtych ciężkich czasów.

Choć wokół jego granic toczą się wojny, to takie miasta jak Bejrut wydają się być o wiele bezpieczniejsze niż niejedna europejska stolica. Obecnie nie ma żadnych niepokojów. Oczywiście z perspektywy Polski to wszystko się miesza i zamieszki w Teheranie mogą się ludziom kojarzyć z Bejrutem, choć to odległość kilkakrotnie większa niż między Warszawą a Donbasem.

Góry Libanu wraz z wybrzeżem Morza Śródziemnego, takimi miastami jak Byblos, Sydon, Tyr i zamieszkujące tam ludy fenickie, odegrały ważną rolę w historii Starego i Nowego Testamentu. Już w pierwszych wiekach po zmartwychwstaniu Chrystusa dotarła tutaj dobra nowina. Wszystkie miasta leżące nad Morzem Śródziemnym przyjęły chrześcijaństwo. Miejscowości leżące wysoko w górach zostały schrystianizowane w późniejszych wiekach przez misjonarzy maronickich. Poprzez całą historię zbawienia Liban był naturalnym przedłużeniem Ziemi Świętej. W swoim czasie udał się tam prorok Eliasz. Sam Jezus nawiedził Tyr i Sydon, gdzie czynił cuda. Święty Paweł był serdecznie przyjmowany przez pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, o których mówiono, że na co dzień żyły ewangelią. Tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie, Liban przedstawiany jest jako przepiękny kraj, bogaty w roślinność i zwierzęta. Cedry libańskie są wychwalane jako przykład piękna i siły przyrody.

Pomimo burzliwej historii, pełnej wojen i prześladowań, Liban zachował swój chrześcijański charakter z prawie 50-procentową obecnością chrześcijan, wśród których najliczniejszą i ważną grupę stanowią libańscy katolicy, czyli kościół maronicki. Zawsze wierny Ojcu świętemu, był i jest przedmurzem kościoła katolickiego, kiedyś w walce z licznymi herezjami, a od VII wieku silnym elementem obrony i dialogu z otaczającym go światem muzułmańskim. Kościół otwarty i gościnny, zaznacza swoją obecność na każdym kroku. Każda wioska ma swoją okazałą i piękną świątynię. Nie ma szczytu, na którym nie stałby krzyż, na każdym skrzyżowaniu kapliczka poświęcona Matce Bożej i różnym świętym. Nie brakuje klasztorów i przeróżnych instytucji kościelnych i oświatowych – od przedszkoli po uniwersytety.

Bazując na bogatym dziedzictwie biblijnym oraz licznych materialnych i duchowych świadectwach historii chrześcijan, jak również plejadzie świętych, takich jak św. Charbel czy św. Rafka. Liban od kilku lat stawia na rozwój turystyki religijnej. Celem projektu jest przyczynienie się do dywersyfikacji i ulepszenia libańskiego produktu turystycznego poprzez zdefiniowanie i promocję szlaków turystyki religijnej. Inicjatywa ma na celu stworzenie możliwości rozwoju gospodarczego również w zdecentralizowanych obszarach kraju, poprzez badania i promocję turystyki religijnej.

Planowane działania obejmują:

  • stworzenie bazy danych na temat potencjalnych atrakcji turystycznych;
  • definicję produktu turystycznego, który Liban jest w stanie zaoferować i który spełnia standardy rynku międzynarodowego;
  • definicję planu marketingowego dla libańskiego produktu turystycznego, ze szczególnym uwzględnieniem turystyki religijnej i pielgrzymek;
  • określenie działań priorytetowych i badanie systemów zachęt w sektorze prywatnym w celu zagwarantowania inwestycji w sektorze
  • turystycznym również w zdecentralizowanych i zwykle zaniedbanych obszarach.

Dlaczego warto pojechać do Libanu? Na pewno po to, żeby i poznać historię i geografię, kraju bogatego w pozostałości tak wielu cywilizacji, które naznaczyły losy ludzkości. Warto podziwiać sztukę, wyjątkowe piękno natury, góry, doliny i wąwozy. Jednak przede wszystkim po to, by spotkać wyjątkowych ludzi, którzy pomogą zrozumieć ten dziwny świat, a jednocześnie bardzo nas ubogacić. Pielgrzymki do Libanu mogą być alternatywą lub ubogaceniem pielgrzymek do Ziemi Świętej. Piękno, urok podróży nie zależy tyle od miejsca, co od spotkanych ludzi i od stanu ducha, w którym się znajdujemy.

Kazimierz Gajowy
foto: Pixabay