Turystyka w Gruzji spadła do poziomu z 1997 roku

Założyciel federacji hoteli i restauracji w Gruzji Shalva Alaverdashvili uważa, że ​​pandemia  koronawirusa spowodowała ogromne szkody w branży turystycznej.

Teraz wielu urlopowiczów woli wynajmować domki lub apartamenty na wakacje. Robią tak „bo czują się bardziej chronieni” – zauważa Alaverdashvili.

Żeby nie dać się konkurencji, hotele muszą  obniżać ceny.  Dlatego na przykład pokój w pięciogwiazdkowym hotelu Bakuriani Inn w Tbilisi w tym roku kosztuje 16 USD dziennie. Dla porównania w ubiegłym roku cena wynosiła 58 USD.

Jednocześnie tylko około 15% hoteli w Gruzji otwarto po przerwaniu kwarantanny. A właściciele większości hoteli wolą w ogóle nie wznawiać pracy. – Ci, którzy mogą wesprzeć prace hotelu w tym roku, powinni otrzymać medal – powiedział Alaverdashvili. – Jesteśmy teraz na poziomie z lat 1997–98, kiedy w Gruzji praktycznie nie było turystów. Mieszkańcy Gruzji znowu będą odpoczywać  we własnych wioskach i nad morzem. Taka jest teraz sytuacja.

15 czerwca rząd gruziński zezwolił na turystykę krajową. Od 1 lipca przygotowuje się do otwarcia granic dla zagranicznych turystów.  Jednak nie dla wszystkich krajów, ale z uwzględnieniem ich sytuacji epidemiologicznej.