W oczekiwaniu na turystów: Zostań w Norwegii!

Znowu latają samoloty między Polską a Norwegią. Po przerwie trwającej od marca, spowodowanej pandemią koronawirusa, oba kraje liczą na turystów.

Pierwszy samolot po przerwie wystartował  17 czerwca z Gdańska do Bergen. Na polskim lotnisku obsługa sprawdza cel wyjazdu pasażerów – umowy o pracę, dokumenty potwierdzające związek małżeński z obywatelem Norwegii. Kraj ten nie otworzył w pełni granic. Według zapowiedzi rządu nastąpi to po wakacjach, a więc w drugiej połowie sierpnia. Wszystkich przybywających tu obecnie, czy do pracy czy do rodziny, czeka 10 dni kwarantanny. Podczas niej można wychodzić z domu, ale nie można spotykać się z ludźmi. Nie trzeba nosić maseczek!

W Norwegii pandemia nie jest dokuczliwa. W 5-milionowym kraju zachorowało 8707 osób. Obecnie jest ich ponad trzysta.  Stopniowo przywracani są do pracy pracownicy zdalnie wykonujący swoje obowiązki w ostatnich miesiącach. Kraj cieszy się względną normalnością.

Wakacje i urlopy  w kraju

Norweskie rodziny otrzymują zachęty  do spędzania w swoim kraju tegorocznych wakacji i urlopów. Dzięki wprowadzeniu w wielu branżach możliwości pracy zdalnej oraz podwojeniu liczby pełnopłatnych dni przysługujących pracownikowi z tytułu opieki nad dzieckiem, wakacyjne wyjazdy mogą być w tym roku dłuższe, niż w latach poprzednich. Wiele rodzin wypożycza kampery, jachty lub kupuje namioty, żeby podróżować po pięknej krainie fiordów, jezior i gór.

Zapraszają także hotele, które tworzą zachęcające oferty rodzinne. Popularnością cieszyła się m.in. oferta spędzenia pięciu tygodni, po pięć dni w wybranym hotelu jednej z sieci. Za udostępnienie pokoju ze śniadaniami, dla 4 osobowej rodziny trzeba było zapłacić w tej ofercie 30 tys. koron za całe wakacje (trochę ponad 12, 3 tys. zł).

Kelnerzy przy szwedzkim stole

Zwiedzałam  jeden z hoteli nad malowniczym fiordem Hardanger, hotelu Ullensvang z 1846 roku, w niedalekim sąsiedztwie lodowca z całorocznym stokiem narciarskim. Byłam w grupie około stu pierwszych gości, po przymusowym przestoju spowodowanym przez pandemię. Załoga była przygotowana do nietypowych warunków obsługi. W recepcji tkwiły szyby przy stanowiskach obsługi. Obsługa pilnowała dystansu między gośćmi. Podawała posiłki na stołach oddzielonych na minimum półtora metra. W części przeznaczonej zazwyczaj na bogato zaopatrzony tzw. szwedzki stół znajdował się bufet.  Kelnerzy serwowali gorące ziemniaki, kiełbasę, jajecznicę…

Część SPA nie była dostępna. Ale działająca wypożyczalnia kajaków i łódek umożliwiała wyprawę po wodzie malowniczego fiordu. Udostępniono także kryte boiska do gry w squasha i tenisa. Można było podziwiać zbiory sztuki ludowej i tradycyjne przedmioty z okolic, eksponowane w hotelowych gablotach.

W góry z królową

Atrakcyjne są wycieczki po  górskich szlakach w okolicy. Miło wspominam wyprawę w góry szlakiem Jej Wysokości Królowej Norwegii Soni. Królowa bywa w tym hotelu. Chętnie spaceruje w okolicy, ścieżką wspinającą się ponad sadami jabłkowymi, ku wysokim i ośnieżonym szczytom. Wśród znanych postaci, które upodobały sobie to miejsce, był również kompozytor Edvard Grieg zwany Chopinem Północy. Fakt ten upamiętnia rzeźba ustawiona w hotelowych ogrodach.

Kraj czeka na turystów. I wzajemnie. Pandemia stoi jednak nadal na przeszkodzie.

Specjalna korespondentka z Norwegii
Beata Puka