Wybory prezydenckie: Nikt Ci nie da tyle, ile my Ci obiecamy! Czyja wizja zwycięży?

Urna wyborcza

Za nami pierwsza tura najdziwniejszych w historii Polski wyborów na urząd Prezydenta RP.

Trwają dyskusje, który z dwu kandydujących polityków będzie zwycięzcą drugiego starcia.

Kto wygrał a kto jest największym przegranym pierwszej tury wyborów prezydenckich?

Patrząc z dystansem i bez emocji, trudno jest jednoznacznie stwierdzić, że jest nim Andrzej Duda. W swojej kampanii wykorzystał przecież narzędzia, do których żaden kontrkandydat nie miał dostępu: startuje jako urzędujący prezydent, otrzymał wsparcie ze strony partii  rządzącej, rządu, wszystkich mediów publicznych, a nawet Kościoła. Wygrana, przy tak miażdżącej przewadze sił i środków, nie wydaje się być spektakularnym sukcesem.

Wynik pierwszej tury zmusza do zastanowienia.

Jaki był powód tak wysokiego wyniku Rafała Trzaskowskiego, pomimo że do sztafety wyborczej dołączył z dużym opóźnieniem?

Dlaczego surowy politycznie Szymon Hołownia i niedoświadczony Krzysztof Bosak łącznie otrzymali ponad 20 % głosów?

Co jest przyczyną porażki Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia?

Świadomy wyborca

W tegorocznych wyborach pojawiło się więcej niż dotychczas możliwości wyboru i nie mam tu na myśli liczby startujących. Wybieraliśmy nie tylko pomiędzy dwoma mocno zantagonizowanymi partiami z różnymi wizjami zarządzania krajem. Tym razem, starym wyjadaczom politycznym w konkury stanęła świeżość zbuntowanego młodszego pokolenia oraz zaskakująca popularność bezpartyjności i chęć odsunięcia dwóch partii, które od ponad dekady dominują na polskiej scenie politycznej.

Wynik tych wyborów potwierdza zupełnie inne podejście społeczeństwa do wyborów prezydenckich niż parlamentarnych. W tej kampanii wygrany może być tylko jeden kandydat, zatem, niezależnie od głosu serca czy preferencji politycznych, wybierano głosem rozumu. Zdecydowana większość wyborów wzięła pod uwagę tylko tego kandydata, który miał  szanse na zwycięstwo.

Jak pozyskać głosy

Jaka zatem jest przyszłość Koalicji Polskiej tworzonej przez PSL i Kukiz, Lewicy oraz rodzącego się Ruchu Hołowni?

Część ich wyborców tym razem zagłosowała na tego kandydata, który ma realną szansę w wyścigu prezydenckim. Jednak ich pozycja, wartościowy program oraz wierny elektorat tych wielkich przegranych sprawią, że w następnych wyborach parlamentarnych ich partie przekroczą próg wyborczy.

Osobowość i charyzma Władysława Kosiniaka-Kamysza zdobywały kolejne punkty w sondażach. Zyskiwał on zwolenników dobrym programem i oryginalnością, włączając do kampanii swoją żonę Paulinę. To właśnie jego przedwyborczy styl skopiował Rafał Trzaskowski, choćby wzorując się na sposobie ubioru czy angażując do życia publicznego żonę Małgorzatę.

Szymon Hołownia, poza tym, że nieskalany politycznym stażem, tak wysoki wynik zapewnił sobie przede wszystkim dzięki przemyślanemu programowi. By pozyskać jego wyborców Rafał Trzaskowski przyjął ten program w drugiej turze wyborów.

Kto jest przegranym, a kto wygranym pierwszej tury wyborczej?

Wynik pierwszej tury to żółta kartka dla dotychczasowych ugrupowań politycznych.

Przegranymi są partie wiodące, które otrzymały znak ostrzegawczy, że przy takim sposobie rządzenia, do władzy dojdzie młode pokolenie, które bez obciążeń postkomuny, z podniesioną głową i bez kompleksów przejmie władzę.

Wygranym jest naród, który wie, że głosu nie wolno rozmieniać na drobne.

Wczorajsze debaty na sam ze sobą  pokazały, jak rozpaczliwie kandydaci walczą o każdy głos. Lep wyborczych obietnic jest tak rozciągnięty, że gdyby je rzeczywiście zrealizować, budżet kraju tego by nie wytrzymał.

Wierzymy, że w najbliższą niedzielę wygra zdrowy rozsądek. Wygra łączenie, a nie dzielnie. Zwycięży wizja godnego życia, bez straszenia upiorami postkomuny, z zaskoczenia wyciąganymi z szafy.

Chcemy żyć w kraju jedności, solidarności, rozwoju przedsiębiorczości, współpracy międzynarodowej, właściwie rozumianej i realizowanej profilaktyki prozdrowotnej.

Przed nami najważniejszy obowiązek: wziąć udział w wyborach w niedzielę 12 lipca. Przedsiębiorco! Idź na wybory!

Andrzej Grajczak
foto: ShutterStock